Jesień co roku zmusza mnie do głębszej refleksji i spojrzenia bardziej wstecz, niż przed siebie. I tak też było niedawno, podczas pewnej niewinnej przechadzki z psami. Spacerując, jakby nigdy nic, nagle zdałam sobie sprawę, że mój pies zamiast jak zwykle podążać (ba, szaleć i być co sekundę w innym zakątku lasu) przed, to spokojnie drepta sobie dobre 2 metry za mną...
Zabierając Nejrę ze schroniska wiedziałam, że nie jest szczeniakiem i jej wcześniejsze doświadczenia z pewnością odbiły swoje piętno na jej zdrowiu i psychice. Świadomie podjęłam się opieki nad nią wiedząc, że nigdy nie dostane w prezencie tych lat, które spędziła z kimś (kogo nigdy nie było mi dane poznać) i gdzieś, skąd trafiła do schroniska.
Przez te cztery wspólne lata wiele przeszłyśmy. Mowa tu o kilometrach, trudniejszych i lepszych chwilach, wycieczkach i rozłąkach. Ale przez cały ten czas towarzyszyła nam energia, werwa, ciekawość i ciągła chęć poszukiwania nowych zapachów i przygód. Żadna góra, pogoda czy temperatura nie była nam straszna.
Jednak dziś widać gołym okiem oprószony siwizną pyszczek, częściej wywalony i zwisający jęzor zwiastujący zmęczenie czy lekki trucht po 30 minutach wspólnych gonitw z Ciapkiem. Jednak merdanie ogona, radosne poszczekiwanie, hałasowanie o 7 rano i
dłuższe spacery nie są nam jeszcze obce! Wręcz przeciwnie, funkcjonujemy jak
zawsze, choć już w zauważalnymi odstępstwami od normy.
Niby nic. Zwykły spacer. A tyle można się dowiedzieć. Tyle można przemyśleć. Tyle zauważyć.
Ale niestety trzeba przyznać, że starość naszych psów wraz z jego wiekiem będzie Nam/im coraz bardziej deptać po piętach. Ale czy jesteśmy na to gotowi?
Ale niestety trzeba przyznać, że starość naszych psów wraz z jego wiekiem będzie Nam/im coraz bardziej deptać po piętach. Ale czy jesteśmy na to gotowi?
Czy kiedyś w ogóle będziemy?
Do następnego...