sobota, 3 października 2015

Grecka wyspa Kos z punktu widzenia psiary...


Grecja. Bo przecież nie Egipt, Turcja czy Tunezja. Ale drożej. Ale mówią, że droższe lepsze. To braliśmy. A co! Psom research trza było zrobić, bo niezdecydowane nie pojechały. Urlop od nas wzięły. Dość nas miały.

I dobrze zrobiły. Bo...


Bo wylot w środku nocy był. Nawet kłaść spać się nie opłacało. Miejsca tyle w samolocie, że pies by się nawet nie obejrzał, żeby tam usiąść na 5 minut. Nawet jedzenia nie dali. Dobrze, że stare psie chrupki wygrzebałam z torebki, bo byśmy z głodu pomarli. Kto to widział 2 godziny nie jeść.

Na greckiej wyspie Kos to o 5 rano taki upał, że nie dychać nie szło. Poszaleli czy co? We wrześniu upały. Kto to widział.

Na dzień dobry jakieś dziwne widoki. Na plaży to piasek się sypał do trampek, woda w morzu zimna. Słońce jakieś dziwne. Kolory nieba takie nijakie. Nigdy takich nie widziałam, bo przecież kto normalny wstaje o tej porze aby sobie głowę tym zaprzątać. Ale fotkę trzeba zrobić, bo jak nic innego fajnego nie będzie, to co pokażemy znajomym. Będzie wstyd.


Dostaliśmy też pokój. Też taki jakiś nieswój. Jakoś tak czysto. Nie ma psiej sierści, psich misek ani legowiska. Nie pachnie nawet psim jedzeniem. Wieszaka na smycz tylko brakuje. Zgłosiliśmy na recepcji. A nóż się im w przyszłości to opłaci.
Widoki tez z balkonu dziwne. Jakieś wieżowce, centra handlowe miały być. A tu tylko piach i morze. Białe domki w około. Wyprzedaż w Castoramie czy co? Pstrykniemy, a co. Psom pokażemy to może się za rok zdecydują.




Miasto. Nic szczególnego. Zwykłe centrum. Pełno sklepów. Większość same sieciówki. Te same rzeczy co i u nas. Nie żeby jakieś regionalne wyroby czy wystawy. Wszędzie beton, co drugi budynek to bank czy chwilówki. Słabo. Zawiedliśmy się.









Restauracje. Jedynym słowem - sterylnie. Nic tylko pachniało domestosem, chlorem i cifem. Gdzie tam z psem wejść. Wszystko szczelnie zamknięte i pewnie sanepid tylko czyha za rogiem... Ani odetchnąć świeżym powietrzem, ani posłuchać szumu morza. Jak już się przyjechało to coś trzeba robić.... a tu taki klops.






Weźcie sobie auto mówili. Będzie fajnie mówili. Tylko szkoda, że nikt nam nie powiedział, że wyspa ma 43 km długości i parę głównych dróg. Tośmy pozwiedzali wzdłuż i w szerz. Zapłacone to szkoda, żeby przepadło. Futra też by mogły, bo klima była. Tego w Polsce nie ma. Nawet kłada czy skuter szło wziąć ale trochę wstyd. Tak mówili.
No i tak. Zobaczyliśmy kupę gruzów, ruiny, amfiteatr, agorę, asklepion. Chodziły słuchy, że niby jakiś Hipokrates, że niby znana postać.  Jakiś pierwszy szpital. Nie wiemy. Nie spotkaliśmy. Nie mieliśmy potrzeby skorzystać.







Po górach połaziliśmy. Na szczytach jakieś stare domki opuszczone, żadnej skoczni czy Janosika co by zdjęcie se szło zrobić. Krupówki jakieś kiepskie i wybrakowane. Jeden sklepik. Że niby wystarczy.




Ogólnie Grecy to nieczuli na krzywdę zwierząt ludzie. Wszędzie chodzą wychudzone i głodne zwierzaki. Nikt nie pomaga, nikt nie karmi. Znieczulica zupełna. Aż strach przyjechać z psem.







Na plaży też ani z psem nie wejdziesz. Strzeżone, płatne i selekcja.Tylko rasowe to mogą. Taki Bullterier to się z dzieciakami bawić w wodzie tylko może i nikt nie zwróci uwagi.
Cienia nie użyczysz. W prysznicach na plaży to tylko zimna woda leci i ani szamponu ani nic. Jak tak można.
Woda w dziwnym kolorze, takim nienaturalnym. Pewnie barwiona chemikaliami, piasek pewnie sprowadzali z za granicy. Skały jakieś co się przewrócić idzie. Leżaków też co kot napłakał...





I te koty. Wszędzie koty. Panoszą się wszędzie i z drogi to nawet nie zejdzie. Siedzą i się patrzą. Podchodzą i miauczą o jedzenie.  Niektóre to nawet przychodzą do pracy z właścicielami i witają gości w restauracjach i sklepikach. Co one sobie nie myślą. Człowiek by z psem przyszedł to pewnie by nawet nie wpuścili. Taki spisek. Dobrze, że nasze nie przyjechały bo byśmy pewnie wracać musieli od razu a zapłacone było.





Zdjęć fajnych nie ma bo też nic ciekawego nie było. Tak piszemy żebyście też się nie nabrali. Jakbyście z psem jechali to im nie mówcie wszystkiego. Może nie zauważą!


2 komentarze:

  1. Ale jak to z piesełem na plażę niet??? To gdzieś to wy polecieli? Tak nie może być! Trzeba następnym razem w PL zostać, chrupki chrupać w korku na S3 i na plażę do Świnoujścia zawitać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! My tłukliśmy się 12 godziny pociągiem z psem jadąc nad polskie morze! Notka niedokończona jest już od roku. Ale pewnie w przyszłości się pojawi! Fajnie, że z nami jesteście! Pozdrawiamy!

      Usuń